Millenium

Jeżeli przez niego przemawia Duch Święty, to lubię powiew wiatru. Nieprzyjemny, zimny nieraz, irytujący, nadymający parasole i tarmoszący odzież. Czasem jednak delikatny i czuły jak dotyk. W nagłym olśnieniu, przebłysku, spojrzeniu na świat… Przeczuwasz, że zaraz się to wydarzy. Cisza wokół niesamowita. Jakieś letnie niedzielne popołudnie. Nagle zatrzymana gonitwa myśli nieruchomieje na ostatniej figurze i jak powidok, będący własnym niejasnym zaprzeczeniem, lekko przesuwa się po siatkówce oka. Teraz już bez znaczenia. Opuszczony pancerzyk nietrafnej retoryki. I błyszczą kolory tego popołudnia. I czuje się zapachy wszystkich najszczęśliwszych letnich popołudni życia. Chcesz wykrzyknąć: wiem! Ale to nie jest wiedza. Wizja raczej. Momentalna stop-klatka. Cezura przepoczwarzenia duchowego. Dom, w którym mieszkasz, przyjaciele, praca, pory roku: są tu nadal.

Oto jest kartka. Zalążek Świętej Księgi. Tym razem pozostaje niema. Formuły filozoficznej brak. Na bieli papieru nie pojawia się magiczny klucz słów i znaków. Próżno czekasz na Dobrą Nowinę. Wszystko dzieje się w duszy. Przemiana, uwolnienie z więzów, dostęp do źródła. Uważaj. Jeżeli spłoszysz bezruch chwili aktem nierozważnego zniecierpliwienia, twój czaneling pierzchnie i stanie się niepamięcią. Zbiorem rzeczy, którym nie pozwoliłeś się dziać. Dlatego tkwisz nieruchomo, pulsując jedynie uderzeniami serca i falami oddechu. Nie chciałbyś zatrzymywać niczego ani tracić niczego. Lecz tracąc wszystko, paradoksalnie wszystko zatrzymujesz. Na łapaczu snów, subtelniejszym niż myśl, skwapliwie osadzają się byty ezoteryczne. To Aniołowie Nowej Ery. Przedziwna chwila u kresu czasu. Niechętnie godzisz się na nastanie wieczoru. Na ruch wśród garnków i dziecięcych tornistrów. 

Nienaganność. W tym słowie brak nagany. Brak błędu, brak grzechu. Za to jest niezgoda na rozmemłanie, bylejakość, na nieuważność czy marnotrawstwo dóbr i okazji. Coś z ducha maszerujących w szyku umundurowanych mężczyzn. Zapiętej pod szyją stójki prostującej plecy jak strunę. Perfekcja, porządek, rozumność i celowość działania. Tylko taki kształt nadaje się do tego, aby zasiedliła go precyzyjna myśl. I spodziewać by się można po nim niejednego, gdyby dialektyka, to umiłowane narzędzie poznania, nie zaczęła umierać na twoich oczach. W krótkich konwulsjach tez i zaprzeczeń, coraz bardziej okazując się zwykłą brednią. 

Wszędzie piętrzą się stosy gazet, książek i nagranych niegdyś audycji. Kartka na stole pozostaje ostatecznie niezapisana. Stary świat nie chce się z nami pożegnać w wielkim stylu. Pozostawia tylko segregator z dokumentami urzędowymi w plastikowych koszulkach. Na wszelki wypadek.

Proszę czekać...