Zachwyt

Docierają do granic swojej formy. Moszczą się pomału w wygodnych kokonach archiwów jak w trumnach. Nie gromadzą wokół siebie tłumów. Są jak nieme kino. Wzruszająco bezbronne i znikome. Czasem, jak pozytywka puszczona w ruch dla sprawdzenia, czy mechanizm działa i czy wszystko skończy się tak, jak tego oczekujemy, śpiewają pieśni, rozpościerają barwne wachlarze z pawich piór, leją łzy rozpaczy po utraconych miłościach, bohatersko stawiają czoła przeciwnościom. Nieraz w kilku aktach albo na kolorowanych ręcznie rycinach czy też na kartach zapisanych wytworną kaligrafią.

Lecz zaraz po kurtuazyjnych brawach publiczności i dworskich ukłonach wracają do naftaliny. W końcu nie jest im tam najgorzej. Mają ciepło i sucho. Nie zajmujmy się nimi więcej. Sztuka już dawno przestała być powodem do otwierania ust ze zdumienia. Piękno nie stanowi już o jej istocie. Ono błąka się jak bezpański pies po pustych ulicach intelektualnych wykładni. Zagubione pomiędzy komunikatem a strukturą, odwołane po dwóch odsłonach wielkiej wojny światowej z piastowanego dotąd stanowiska władcy absolutnego, nie znajduje schronienia ani w galerii handlowej, ani w galerii sztuki współczesnej. Nie podlega władzy opisu, więc jest ignorowane.

Opis zaś wie wszystko. Wyprzedza, a nawet zastępuje człowieczy zachwyt. Pozostawia kompletną dokumentację w skoroszytach, a dla wygody użytkowników rozdaje instrukcje, co i jak należy pojmować. Oto humanizm na naszych oczach pożarł sam siebie i czeka na deser w postaci grantu. Czas urozmaica mu widok pielgrzymów nawiedzających niezmiennie Kaplicę Sykstyńską, Tate Gallery czy Muzeum d’Orsay. Ludzie ci czynią to pomimo ostrzeżeń o grożącym im śmiertelnym niebezpieczeństwie oczarowania. Czyżby z przyzwyczajenia? Licho wie. Może jednak nie godzą się na to, żeby pozbawiać ich tej przyjemności. Wbrew instrukcjom płynącym z głośników słuchają tego, co mają im do powiedzenia obrazy i słowa. Gdzieś na marginesie oczywistych zmian dają im szansę i potrzebny czas. W ich duszach odbija się dawno miniony blask, kształt idealny ocalony od zapomnienia, miłość… Misterium odtwarza się samo. Zrozumiałe i kochane. Dające powód do podziwu. Określające miarę mistrzostwa. Gdzie ważny jest dotyk, zręczność, wyobraźnia, intuicja, wrażliwość. 

— Zachwyć mnie proszę — tak nieodmiennie zdajesz się mówić, kiedy zapraszam cię na wystawę swoich obrazów. To oczekiwanie jest deprymująco intensywne i zobowiązujące, więc prace układam starannie, otulam przestrzenią, ozdabiam w muzykę i wino. Daję im swoją obecność i wiarę w to, że szybciej zabije ci serce. Ciągle jeszcze.

Proszę czekać...