Za murami

Ponad perspektywę codziennych wędrówek, krzątaniny wokół spraw i miejsc, niespodziewanie wzlatuje złocisty balon. Opromieniony młodzieńczym zachwytem szczęściarzy, którym udało się zabrać na jego pokład, i podziwem pozostałych, którym wystarczyć musi zadarcie głów i nieme otwarcie ust. Oto przekroczone jest to, co codzienne i zwykłe, a objawione to, co wyjątkowe i niedostępne. Prąd powietrza ponad miastem delikatnie zmienia położenie statku. Wybrańcy spoglądają na świat z perspektywy ptaka. Przez całe wieki nieosiągalnej. Powiewają chustki. Brawo, brawo. Coraz mniejsze domy, place, auta, ludzie. Wniebowstąpienia rozdział pierwszy.

Zwykle ma rynek, bimbający ratusz i skwerek. Filutka, pieska, ławeczkę oraz kiosk pachnący tytoniem i gazetami. Ma być bezpieczne i wygodne. Oferuje piękno, wyjątkowość, różnorodność, zamożność, edukację i wolność. Rozrasta się. Zmienia swoje oblicze. Skupia, zawłaszcza i zarządza. Żyje, o ile tętni w nim życie ludzi. Poza naturą ziemi, wyjęte z porządku przemijania, wieczne. Wszędzie ruch, kolory i cudowne zapachy. Niebo urzeczywistnione. Sen za niedostępnym ostrokołem. No i lekki niepokój, że cały ten jarmark cudów zniknie pod naporem żarłocznego barbarzyństwa najeźdźców spoza murów. 

Lecz próżne są nasze obawy. Współczesne miasto jest wszędzie tam, gdzie dociera zasięg globalnych serwerów. Nikną granice. Coraz mniej wytwórcy i konsumenci, a coraz bardziej świadome byty w formie czystej. Proces integracji naszych dusz przebiega zgodnie z planem. Nieoswojeni z głęboko personalną skalą tych przemian pośpiesznie określamy na nowo własną tożsamość, żeby choć na jakiś czas znowu wiedzieć, kim jesteśmy. A poza tym wszystko wokół wydaje się dziwnie niezmienne. Rewolucja, której jesteśmy uczestnikami, nie wymaga od nas znoszenia dziejowych zawieruch i nie ma zamiaru pożerać swoich dzieci. Kiosk i trasa pana z pieskiem odtwarzają się codziennie jak zapętlony film. Dźwięk z wieży ratusza punktualnie oznajmia godziny. Lecz gdzieś poza kadrem, najdyskretniej jak się da, rozsyłane są nam masowe zwolnienia z pracy w Winnicy Pańskiej. Wkrótce nawozić ją i pielęgnować będą wyspecjalizowane urządzenia. Wyśnione Jeruzalem przejdzie na zarządzanie algorytmiczne. Każdemu dane będzie według jego wyobrażeń. Miasto, rozświetlone ekranami sztucznych rzeczywistości, przechowa pogrążoną we śnie populację mieszkańców aż do kresu jej czasu. A potem zamknie swoje bramy jak powieki i zapomni...

Ponad perspektywę naszych codziennych wędrówek, rytmu ofiarowanego nam dnia, wzlatuje złocisty balon. Wniebowstąpienia rozdział drugi.

Proszę czekać...